Przepis na udany ślub wydaje mi się dosyć prosty.

Bo gdy jest z Tobą facet, który szaleje na Twoim punkcie, masz ze sobą najlepsze koleżanki, które zakładają te piękne długie suknie w kolorze przygaszonego różu, po to by w pewnym sensie, prawdę mówiąc, zaspokoić Twoje estetyczne ego, gdy kuzynowie Twojego męża zapuszczają gangsterskiego wąsa, właściwie chyba po to by fotograf umarł ze śmiechu widząc tych gości, bo gdy masz przy sobie najbliższych i babcie, która śpiewa głośniej od wszystkich razem wziętych to po prostu nie może być inaczej.
To wtedy musisz pisać o tym ślubie zdania, trzydzieści razy podrzędnie złożone, bo nie możesz tak po prostu...

Sandra, Michał... i ich doskonały ślub w Pałacu Pawłowice we Wrocławiu. 

Comment